Hotel Marriot – symbol kapitalizmu wczesnych lat 90.

Wczoraj w klubokawiarni Warszawa Powiśle odbyło się ciekawe spotkanie na temat mało dyskutowanego warszawskiego wieżowca – hotelu Marriot. Rozmowę poprowadziły Agata Nowotny i Agnieszka Strzemińska, a gośćmi byli Grzegorz Piątek – krytyk architektury oraz Patryk Zaremba – społecznik ze Stowarzyszenia Forum Rozwoju Warszawy.

Prowadzący wraz z gośćmi dzielili się wspomnieniami i anegdotami związanymi z tym wyjątkowym budynkiem. Wieżowiec oddany został do użytku w momencie upadku PRL, stał się więc symbolem transformacji. Wyglądał jak wieżowce z amerykańskich filmów i seriali, w które tak bardzo byliśmy zapatrzeni.

Pokazywano go w filmach, gdy chciano pokazać zachodni styl życia. Przez kilka lat to tutaj zatrzymywały się wszystkie znane osoby odwiedzające Warszawę, m.in. Bill Clinton czy Michael Jackson. Patryk Zaremba wspominał, że wejście z szarych, warszawskich ulic do tego hotelu dla 11-latka było jak przejście do innego świata.

Z Marriotem związanych jest wiele pamiętnych anegdot, m.in. zdobył go słynny człowiek pająk – Alain Robert. Ostatnio „powrócił” za sprawą afery hazardowej i słynnych ujęć z kamery, jak to określiła jedna z prowadzących – rodem z filmów szpiegowskich.

Pod względem architektury hotel Marriot (projektanci Jerzy Skrzypczak, Andrzej Bielobradek i Krzysztof Stefański) to budynek nie wyróżniający się niczym szczególnym, jednak tworzy wraz z pobliskim wieżowcem Oxford Tower (niegdyś Intraco II) ciekawą panoramę Warszawy. Jest elegancki i minimalistyczny. Obydwa budynki reprezentują styl późnego modernizmu, tzw. stylu międzynarodowego. Powstały jako tzw. ściana zachodnia, która miała być przeciwwagą dla Pałacu Kultury i Nauki. Przy okropnych Orco Tower i Millennium Plaza zbudowanych w latach 90., jawią się niczym perły. Wspaniale wygląda ciemnozielona elewacja hotelu o zachodzie słońca.

Marriot po wielkiej pompie początku lat 90. stał się z czasem budynkiem kojarzonym często z prostytutkami wyczekującymi klientów na jego tyłach. Kto z nas nie ma takich skojarzeń słysząc zbitkę wyrazów „pod Marriotem”. Pamiętam gdy na wycieczce w szkole podstawowej wychowawczyni przyłapała nas z kolegami na wieczornej wizycie w pokoju koleżanek. Cóż takiego mogą robić 10 czy 11 letnie dzieciaki? Jednak pierwszego dnia po powrocie wychowawczyni wykrzyczała, że dziewczyny skończą pod Marriotem (!).

Dziś nadal widoczna tu prostytucja na nikim już chyba nie robi wrażenia. Sam hotel zyskał sobie konkurencję w postaci innych pięciogwiazdkowych hoteli – wież, m.in. Westin i Intercontinental. Magia tego miejsca już osłabła i jak stwierdził Grzegorz Piątek – nie jest już ikoną, a jego ikoniczność możemy odnieść jedynie do pewnego okresu w dziejach Warszawy. Najważniejsze dla mnie jest to, że jego architektura okazała się ponadczasowa i mam nadzieję, że w przyszłości znajdzie się pod ochroną, razem z pobliskim Oxford Tower.

   Send article as PDF   
Pin It

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *