To niesamowite zdjęcie pokolorowane przez Bogdana Markowskiego, ukazuje narożnik ulicy Źródłowej i Mariensztat w 1930 r. To kamienica Czernaka, którą uwiecznił na jednym ze swoich obrazów sam Canaletto. Po prawej stronie widzimy mur przy kościele św. Anny. Obie uliczki prowadziły do rynku. Okolica była dość zaniedbana i zamieszkana raczej przez ubogą ludność. Kilkupiętrowe kamienice czynszowe stały obok parterowych dworów, domy murowane obok drewnianych. Pełno było tu hotelików, podrzędnych restauracji i domów publicznych. Tworzyło to chaotyczny, ale i malowniczy krajobraz wpisany w skarpę wiślaną.

Obszar dzisiejszego Mariensztatu wzmiankowano już w Średniowieczu. Było to wysypisko śmieci pochodzących spoza murów Starej Warszawy. Z czasem powstała tu wioska zamieszkiwana przez ubogich rybaków i piaskarzy. Od początku teren ten łączył się z Krakowskim Przedmieściem drogą, która biegła wąwozem strumienia do przeprawy przez Wisłę, stąd ówczesna nazwa Ku Wiśle. Droga ta w XVI w. nazywana była też Bernardyńską, Przy Murze Bernardyńskim, Błotnistą, a nawet Gnojową, ze względu na wyrzucany tu wraz ze śmieciami gnój. Trudno uwierzyć, że dziś jest to ulica Bednarska, jedna z najbardziej klimatycznych uliczek Warszawy. Całe jej założenie wpisane jest do rejestru zabytków.
Jurydyka Mariensztat
W 1762 r. powstała tu jurydyka (prywatne miasteczko) Mariensztat należąca do Eustachego i Marii Potockich (niem. Marien – Marii, Stadt – miasto). Po obu stronach wąwozu zaczęto wnosić budynki, a wąwóz przykryto brukiem. Wtedy powstała Bednarska – od bednarzy – rzemieślników produkujących beczki do przechowywania m.in. piwa. Tędy transportowano towary przywożone Wisłą. Trzy razy w roku na terenie jurydyki organizowano walne jarmarki, a w każdy wtorek targi. Plac targowy nazywano potocznie „Maryniakiem”. Zabudowa była chaotyczna i głównie drewniana. Okres istnienia jurydyk jako niezależnych miasteczek zakończył Sejm Czteroletni, który przyjął ustawę Miasta nasze królewskie wolne w państwach Rzeczypospolitej. Nowe prawo zniosło jurydyki, które włączono w granice Warszawy.
Mariensztacki boom budowlany

Budowa Wiaduktu Pancera (oficjalnie ulicy Nowy Zjazd) i Mostu Kierbedzia pociągnęła za sobą ożywienie budowlane. w związku z tym u podnóża wiaduktu zaczęły wyrastać wysokie kamienice czynszowe. Pod adresem Nowy Zjazd 5 stał dom profesorów Uniwersytetu Warszawskiego Kooperatywy „Siedziba”. Łączył się z wiaduktem mostkiem na wysokości trzeciego piętra. W czasie Powstania Warszawskiego Niemcy rozstrzelali mieszkańców domu, w tym kilku profesorów.
Pod numerem 7 w latach 1910–1911 wzniesiono kamienicę Matiasa Taubenhausa projektu zapewne Henryka Stifelmana i Stanisława Weissa. Była wtedy niewątpliwie najwyższą kamienicą w Warszawie, liczyła aż 9 pięter. Ją również łączył z wiaduktem mostek na wysokości trzeciego piętra.
Zakłady Samuela Orgelbrandta
Z Mariensztatem wiąże się również historia największej drukarni Królestwa Polskiego, Zakładów Samuela Orgelbrandta. Zawdzięczamy mu pierwszą, nowoczesną encyklopedię w języku polskim. Powstawała 10 lat, liczyła dwadzieścia osiem tomów i była dziełem jego życia. Innym, ważnym osiągnięciem drukarni było wydanie „Słownika języka polskiego” nad którym wybitni specjaliści pracowali przez sześć lat. Zawierał około 108 tysięcy haseł, czyli niemal dwukrotnie więcej, niż wcześniejszy „Słownik Lindego”. Zakłady wydały dzieła Aleksandra Fredry, Juliusza Słowackiego, Józefa Ignacego Kraszewskiego i innych.
W latach 60. XIX w. Orgelbrandt odwiedził drukarnie w Londynie, Paryżu i w miastach niemieckich. To dlatego w 1861 r. jako pierwszy na ziemiach polskich wprowadził parowy napęd maszyn drukarskich. Zakłady znajdowały się na posesji dzisiejszej Bednarskiej 20, gdzie dziś znajduje się rozległy zielony skwer nazwany w 2010 r. jego imieniem. Teren ten przed wojną był gęsto zabudowany, a dzisiejszy park to pomysł powojennych urbanistów, którzy zgodnie z ówczesnymi trendami wprowadzali więcej przestrzeni rekreacyjnych wokół nowej zabudowy.
Powojenny Mariensztat
Mariensztat było pierwszym, powojennym osiedlem mieszkaniowym w Warszawie. Szybkość budowy wykorzystywano propagandowo, z dumą opisywano przekraczanie dziennych norm przez robotników. Dom przy ulicy Mariensztat 19 wybudowano w zaledwie 19 dni! Szybkość przełożyła się niestety na niską jakość nowopowstałej zabudowy.
Osiedle zaprojektował Zygmunt Stępiński, który nawiązał do XVIII-wiecznej architektury małomiasteczkowej. Takie rozwiązanie podyktowane było decyzją o stworzeniu harmonijnej oprawy dla rekonstruowanych, najcenniejszych kamienic stojących głównie wzdłuż Bednarskiej i Mariensztat. Oczywiście stanowią one zdecydowaną mniejszość. W rezultacie osiedle jest połączeniem kreacji nowej architektury z odtwarzaniem historycznej. Pozbawione jest wielkomiejskości i architektonicznych dominant. Stanowi coś w rodzaju podbudowy dla zabytków wznoszących się na skarpie, w szczególności dla kościoła św. Anny, który wspaniale góruje nad osiedlem.
Zachowano mniej więcej przedwojenną siatkę ulic, niekiedy tworząc w ich miejscu piesze alejki nowego, rozległego terenu zielonego. Rosną tu nawet drzewka owocowe, co sprawia, że latem atmosfera jest tutaj wręcz sielska.
Socrealizm
Mariensztat jest ciekawym przykładem sztuki socrealizmu. Niedaleko rynku stoi rzeźba Barbary Zbrożyny przedstawiająca przekupkę z kurą pod lewą pachą. Jerzy Jarnuszkiewicz stworzył rzeźby dzieci zdobiące fontannę na rynku. Jego autorstwa jest także wystrój rzeźbiarski przedszkola przy ulicy Sowiej. Cały budynek przedszkola zasługuje na uwagę. Jego elewację zdobi płaskorzeźba bawiących się dzieci oraz figury kozic podtrzymujących daszek. Warto dodać, że najsłynniejszym dziełem Jarnuszkiewicza jest Mały Powstaniec na Podwalu, choć do najwybitniejszych jego prac należą abstrakcyjne rzeźby powstałe w kolejnych dekadach. Na Sowiej znajduje się również rzeźba sowy na narożniku budynku, a wspomniany już dom wybudowany w 19 dni zdobi mozaikowy zegar słoneczny autorstwa Jana Seweryna Sokołowskiego we współpracy z Zofią Czarnocką-Kowalską.
Zegar pojawia się w filmie „Przygoda na Mariensztacie” z 1953 r. w reż. Leonarda Buczkowskiego z Lidią Korsakówną i Tadeuszem Schmidtem w rolach głównych. Był to film propagandowy opowiadający o dziewczynie z prowincji, która przyjeżdża do Warszawy i bierze udział w odbudowie miasta jako murarka. W jednej ze scen oglądamy potańcówkę na tutejszym rynku, co również miało miejsce przez jakiś czas i poza filmem.
Szkoła muzyczna
Jan Seweryn Sokołowski i Zofia Czarnocka-Kowalska są również autorami pięknej dekoracji malarskiej na elewacji Szkoły Muzycznej im. Fryderyka Chopina przy Bednarskiej 11. Sa to dwa sgraffita: „Stara Warszawa” i „Nowa Warszawa”. Pierwsze z nich zostało odrestaurowane w 2023. Dzieli go na dwie części wstęga z napisem „Varsovia”. Na dole widoczni są rybacy, przekupki i inni handlarze z rozmaitymi towarami i narzędziami w rękach. W górnej części znajduje się panorama Warszawy od strony Pragi. Nad wszystkim góruje wstęga z herbem miasta i parą gołębi z wieńcami laurowymi w narożach – symbole pokoju i dobrobytu, często wykorzystywane w propagandzie w czasach Polski Ludowej. Malowidło „Nowa Warszawa” nadal czeka na odrestaurowanie. Sam budynek powstał w latach 1950-52 według projektu Lecha Załęskiego. Jest najbardziej okazałym gmachem tego powojennego osiedla i cechuje go bardzo dobra architektura i detal metaloplastyczny, rzeźbiarski i malarski.
Co było, czego nie ma, co będzie
Po wojnie niektóre ulice zniknęły (Grodzka, Pusta), inne zostały nieco przesunięte (Źródłowa) lub stały się ścianami Rynku (Krzywopoboczna i Garbarska). Do odbudowanych domów należą m.in.: Kamienica pod Łabędziem (Mariensztat 9), Kamienica Wincentego Mierzejewskiego (Mariensztat 11A), której styl powielono pod numerem 11 integrując oba domy i Kamienica Abrama Winawera (Mariensztat 13). Większość tych domów była wypalona, ale zachowały się mury z dekoracjami. Po ich rozbiórce odtwarzano je możliwie wiernie pod kierunkiem Stępińskiego.
Do najciekawszych, ale nieodtworzonych kamienic należą: kamienica pod Retmanem przy ul. Mariensztat i budynek stajni zamkowych przy Grodzkiej wg proj. Dominika Merliniego, nadwornego architekta Stanisława Augusta Poniatowskiego. Z nieodbudowanych kamienic wymienić należy też Kasztelankę przy ulicy Bednarskiej, która przeszła do legendy jako popularne miejsce schadzek. Nie odtworzono też wspomnianej kamienicy Czernaka przy rozwidleniu Źródłowej i Mariensztat.
Najbardziej imponującym obiektem historycznym na Mariensztacie jest dawna łaźnia Teodozji Majewskiej z lat 1832–1835 wg proj. Alfonsa Kropiwnickiego. Stanęła przy nieistniejącym już Moście Ponińskiego u wylotu ulicy Bednarskiej i służyła jako miejsce kąpieli dla przyjezdnych przekraczających rzekę. W czasie wojny łaźnia została częściowo zniszczona, ale fasadę odrestaurowano. Zdobi ją imponujący portyk z płaskorzeźbami Pawła Malińskiego. Za fasadą dobudowano nowy budynek, za którym powstało boisko. Korzystało z niego Liceum „Bednarska”, które w 2013 zmieniło swoją siedzibę, ustępując miejsca Wydziałowi Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii UW. Na miejscu powojennego obiektu i boiska wkrótce powstanie bardzo ciekawy budynek wg proj. BBGK Architekci, który poza wspomnianym wydziałem pomieści również Wydział Nauk Ekonomicznych UW. Będzie to ażurowy budynek z podłużnymi dziedzińcami z zielenią i naturalnym światłem. Jak widać, przemiany niewielkiego obszaru, jakim jest Mariensztat nie ustają.
Kamienica Czernaka

Wróćmy do oryginalnego, narożnego domu, przez swoje położenie nazywanego „Międzynogim”. Wiemy, że w 1743 r. dom należał do starosty tłumackiego, Jerzego Potockiego. Powstał jednak jeszcze przed 1733 r. i początkowo wyglądał nieco inaczej niż na fotografii. Z racji posadowienia na zboczu skarpy, część stojąca niżej miała dwie kondygnacje, a stojąca wyżej – jedną. Fasadę u zbiegu ulic wieńczył trójkątny szczyt, nawiązujący do stojącego obok kościoła św. Anny z czasów jego barokowej, już nieistniejącej fasady. Do kamienicy z czasem dostawiono parterowy segment, który wieńczyły attyki tarasu na jego dachu. W takiej właśnie formie dom uwiecznił Canaletto na swoim obrazie „Widok Warszawy z tarasu Zamku Królewskiego” z 1773 r. (w kolekcji Muzeum Narodowego w Warszawie). Taras w końcu zabudowano tworząc kolejne piętro. W takiej właśnie formie dom dotrwał do II wojny światowej.

W drugiej połowie XIX w. w kamienicy działał „popularny na całą okolicę” dom publiczny Felka Zdankiewicza, zwanego „krwawym Felusiem”. Był z pewnością jednym z największych przestępców swoich czasów: złodziej, morderca i paser. Już w wieku 22 lat skazano go na dożywotnie ciężkie roboty w kopalni srebra na Kamczatce. Za ochotniczy udział w wojnie rosyjsko-japońskiej został zwolniony, dlatego wrócił do Warszawy by kontynuować swą przestępczą karierę: rabował, zabijał i prowadził domy publiczne. Zmarł w przytułku dla starców. Swoje wspomnienia spisał, a opublikował je Herman Czerwiński. Powstała o nim nawet piosenka „Ballada o Felku Zdankiewiczu”. W więzieniach przesiedział 40 lat!
*
Dzisiejszy Mariensztat to już zupełnie inny świat. To spokojne osiedle mieszkaniowe, które dosłownie tonie w zieleni. Zaprojektowane przez wybitnego architekta i wypełnione sztuką uznanych artystów. Jest jednym z najlepszych w Warszawie przykładów socrealizmu. Całe założenie Mariensztatu wpisane jest do rejestru zabytków.
Źródło:
Kwiatkowski Marek: Architektura Mieszkaniowa Warszawy. Warszawa: PIW, 1989, s. 85-87.
Majewski Jerzy S.: Spacerownik warszawski, Agora, 2010.
Rogalska Katarzyna: Mariensztat – między rekonstrukcją a twórczym nawiązaniem do nowoczesności. Historia i odbudowa jednego z najmniejszych osiedli warszawskich, Rocznik Towarzystwa Naukowego Płockiego, nr 6, 2014.
Szwankowski Eugeniusz: Ulice i place Warszawy. Warszawa: PWN, 1970.
Urzykowski Tomasz: „Stara Warszawa” jak nowa. Słynne sgraffito z Mariensztatu uratowane, Gazeta Wyborcza, 23.02.2023, dostęp 25.08.2025
